10 stycznia metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś przybył z wizytą kolędową do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.
Choć nie było tym razem możliwości przejścia „z kolędą” po oddziałach oraz osobistego spotkania z wszystkimi pacjentami i personelem, kardynał chciał być obecny w miejscu, gdzie w sposób szczególny potrzeba nadziei, pokrzepienia i duchowej siły i zrobić to, co jest możliwe. Dlatego w kaplicy szpitalnej odprawił Mszę św. w intencji pacjentów, ich rodzin, całego personelu oraz we wszystkich tych intencjach, które przynieśli ze sobą przybyli na Eucharystię.
We wspólnej modlitwie uczestniczyło kilkoro dzieci leczonych w szpitalu, lekarze i pielęgniarki, pracownicy szpitala i przyjaciele, a także profesorowie Instytutu Pediatrii – również emerytowani – którzy od lat współtworzą to wyjątkowe miejsce troski o życie i zdrowie najmłodszych.
Powrót po latach
Kardynała powitał kapelan szpitala, ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, przypominając, że od ostatniego spotkania w tym miejscu minęło już prawie dziewięć lat. Nawiązał także do wcześniejszych wizyt kard. Rysia w Prokocimiu, gdy jeszcze jako biskup pomocniczy odwiedzał dzieci przy okazji różnych uroczystości. W jego słowach wybrzmiała także osobista historia związana z kard. Franciszkiem Macharskim, który przed laty mówił o ks. Grzegorzu Rysiu jako o człowieku wrażliwym na cierpienie i bliskim chorym.
– „Bóg jest miłością – o czym przypomina nam św. Jan Apostoł – i do tego nawiązują dzisiejsze czytania i Ewangelia. Dlatego prosimy Cię, Eminencjo, o modlitwę, Eucharystię i błogosławieństwo” – mówił kapelan, witając kardynała w imieniu całej wspólnoty szpitala.
Głos zabrał także dyrektor szpitala, prof. Wojciech Cyrul, podkreślając, że obecność kardynała jest ważnym wsparciem duchowym dla tych, którzy na co dzień leczą dzieci i towarzyszą im w chorobie. „Chcemy, aby nasze serca umacniały się w wierze i w przekonaniu, że to, co robimy, służy przede wszystkim tym dzieciakom, które potrzebują wszelkiego wsparcia – także duchowego” – powiedział.
W szczególny sposób kard. Grzegorza Rysia powitały dzieci. Mały Piotruś przekazał rysunki przygotowane na oddziałach, mama Julii ofiarowała kwiaty wykonane przez córkę, a Weronika zaśpiewała piosenkę zespołu Małe TGD „Niezawodny”. Te proste gesty i śpiew stały się pięknym znakiem wdzięczności i dziecięcej radości, tak potrzebnej w szpitalnych murach.
„Mocą Ducha jest miłość”
W homilii kard. Ryś nawiązał do Ewangelii i sceny, w której Jezus – po odrzuceniu w Nazarecie – udaje się do Kafarnaum, miasta, którego nazwa oznacza „miejsce pokrzepienia”. To właśnie tam, jak podkreślił kardynał, Jezus uczynił swoje „miasto”. „Jezus swoim miastem czyni takie miejsca, gdzie ludzie potrzebują pokrzepienia. On to widzi jako swoją misję” – mówił, wskazując, że szpital, a zwłaszcza szpital dziecięcy, jest dziś takim Kafarnaum: miejscem, gdzie ludzie przychodzą po siłę, nadzieję i uzdrowienie.
Kardynał zatrzymał się także nad słowami proroka Izajasza, które Jezus odczytał w synagodze: o Słudze Pańskim posłanym do ubogich, chorych, uciśnionych i połamanych - także przez cierpienie. – „Jezus ma taki wzrok, że najpierw widzi właśnie tych ludzi” – podkreślał. To oni są w centrum Jego uwagi.
Ale żeby kogoś pokrzepić, to nie wystarczy do niego mówić. Nawet nie wystarczy przeczytać mu tekst z Pisma Świętego. Człowiek potrzebuje doświadczyć też jakiejś siły, mocy Ducha, o której czytamy w Słowie – „Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei… Duch Pański spoczywa na Mnie” – cytował kardynał, wyjaśniając, że prawdziwe pokrzepienie nie płynie tylko ze słów czy techniki, ale z wewnętrznej siły, którą jest miłość.
– „Mocą Ducha jest miłość. Duch nie ma innych narzędzi. To miłość sprawia, że widzisz człowieka cierpiącego i chcesz mu pomóc. To ona daje determinację, żeby się uczyć, leczyć, być przy drugim” – mówił, zwracając się szczególnie do lekarzy i personelu.
Wzruszającym momentem było wspomnienie kard. Franciszka Macharskiego z ostatniego dnia jego życia. Kard. Ryś opowiadał o Mszy św. odprawionej przy jego łóżku, mimo że wszyscy twierdzili, iż chory nie ma już kontaktu ze światem. To właśnie miłość – podkreślał – kazała jednej z sióstr zakonnych trwać przy umierającym kardynale. – „Już nie możesz pomóc, ale miłość ci każe być. I w tej miłości jest właśnie siła, pokrzepienie” – powiedział.
Szpital jako miejsce pokrzepienia
Na zakończenie homilii metropolita krakowski podkreślił, że choć nowoczesny sprzęt, wiedza i kompetencje są w szpitalu niezbędne i bardzo dobrze, że są, to o jego prawdziwej tożsamości decyduje coś więcej. – „To, co czyni szpitale miejscami pokrzepienia, to jest miłość. To jest moc Ducha. Tego się trzymajcie, bo to jest kluczowe” – zaapelował.
Wizyta kolędowa kard. Grzegorza Rysia w Prokocimiu była więc nie tylko liturgicznym wydarzeniem, ale przede wszystkim spotkaniem, które przypomniało, że w samym sercu medycyny, obok wiedzy i technologii, musi zawsze stać miłość – ta jedyna moc, która naprawdę potrafi podnieść człowieka.
Biuro prasowe Księży Sercanów