Rekordowo wysokie palmy przygotowali w tym roku mieszkańcy Glisnego, a najwyższa miała niemal 6 metrów wysokości. Przygotowała ją rodzina Małgorzaty i Marcina Lupów, a okazała palme trzymali dumnie ich dzieci.

Niemal tej samej wysokości była palma Jasia i Sebastiana Karpierzów, z mnóstwem kolorowych ozdób kwiatowych i wstążek, natomiast ponad 5 metrową palmę przyniósł Michał Skowronek z rodzeństwem. Nieco mniejsze, ale także wysokie były palmy Franciszka Majkowskiego i Leny Sobczak z Zarabia.

Te najwyższe, te średnie i najmniejsze, które przyniesiono w ten wyjątkowy dzień, pobłogosławił ks. Zenon Romejko, sercanin z Krakowa, który ponad 30 lat pracował na Białorusi. Podzielił się on także wspomnieniem o tamtejszych tradycjach związanych z Niedzielą Palmową. Wspomniał o ogromnym szacunku wiernych do poświęconych gałązek, podkreślając, że ci, którzy nie mogą dotrzeć do kościoła w tym dniu, proszą sąsiadów o ich zaniesienie do błogosławieństwa. W niektórych parafiach na Białorusi wciąż żywy jest także zwyczaj słania palm pod nogi kapłana, co nawiązuje do wjazdu Jezusa do Jerozolimy.

W tym roku poświęcenie palm odbyło się z zimowej scenerii. Zamiast wiosennego słońca, uroczystości towarzyszył zalegający wokół śnieg, który uniemożliwił procesję wokół kościoła. Także szczyt Lubonia Wielkiego spowiła gęsta mgła, dlatego duszpasterz w Glisnem zachęcił zgromadzonych do wzniesienia palm w kierunku zamglonego wzniesienia, by wreszcie ustąpiło zimno i śnieg, a nastała oczekiwana przez wszystkich wiosna.

KAS

Zdj. Małgorzata Karpierz