Jezus powiedział do Nikodema: «Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony». [J 3, 13-17]
Czy rzeczywiście głosimy Chrystusa Ukrzyżowanego? Czy zdajemy sobie sprawę, że bez tego Krzyża i bez zmartwychwstania, to znaczy, bez zejścia z tego Krzyża, nie moglibyśmy się ani skutecznie modlić, ani dostąpić odpuszczenia grzechów, ani godnie cierpieć, ani też z nadzieją i ufnością umierać? Tajemnicy Krzyża nie możemy rozważać bez tajemnicy zmartwychwstania.
Przeczytałem kiedyś zdanie, iż więcej chrześcijan wierzy w ukrzyżowanie Pana Jezusa niż w Jego zmartwychwstanie. Uświadomiłem sobie wówczas, że tajemnica Krzyża – choć tak bardzo tragiczna – rozgrywa się w cieniu tajemnicy zmartwychwstania. Wniosek z tego taki, iż trzeba zejść z Kalwarii i dotrzeć do pustego grobu Zbawiciela. Kto pozostaje na Górze Trzech Krzyży, nie poradzi sobie ze swoim życiem.
Gdyby Pan Jezus pozostał na Krzyżu, nasza wiara byłaby bezsensowna. Gdyby pozostał w grobie, również nasza wiara nie miałaby najmniejszego sensu. Przez Krzyż, przez Wielki Piątek trzeba mi iść do pustego grobu i uwierzyć, że Pana naprawdę tam nie ma. Jedynie zmartwychwstały Syn Boży na nowo nadaje sens mojemu życiu i moim wyborom.
ks. Jan Strzałka SCJ
Materiał pochodzi z archiwum serwisu profeto.pl
© Prowincja Polska Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego